Żołynia jeszcze nie otwiera szampanów

DSC00810
ORZEŁ Wólka Niedźwiedzka – BŁĘKIT Żołynia 2-0 (0-0)

 

Więcej o meczu klikając ,,CZYTAJ WIĘCEJ”

Od początku spotkania nasi zawodnicy tradycyjnie już konstruowali swoje ataki w bocznych sektorach boiska. Żołynianie ,,nie odrobili pracy domowej”, bo całkowicie wyłączyli z gry naszych środkowych pomocników, a skrzydłowi mieli mnóstwo swobody. W 15 min Marcin Chorzępa uderzył z 15 metrów, a piłka po rykoszecie uderzyła w słupek. W 20 min dośrodkowanie Szylara zamknął Rzeszutek, ale z najbliższej odległości trafił w boczną siatkę. 5 min później to Rzeszutek idealnie zacentrował na głowę Serafina. Ten jednak zupełnie nie kryty na 5 metrze uderzył nieczysto i piłka przeleciała nad poprzeczką. Goście w pierwszej połowie próbowali jedynie ze stałych fragmentów gry albo długimi podaniami uruchamiali Sylwestra Kobę, który szarpał się z naszymi obrońcami. Właśnie po takiej sytuacji w 35 min wymarzoną sytuację miał napastnik Błękitu. Dominik Bałut w walce powietrznej został trącony przez rywala, sędzia jednak puścił grę, a piłka trafiła w pole karne wprost pod nogi Koby. Ten mając przed sobą tylko Mączkę, trafił w jego nogi.

Druga połowa rozpoczęła się identycznie jak pierwsza. Dużo walki w środku pola i znacznie aktywniejsze skrzydła po naszej stronie. W 50 min po trochę przypadkowym zagraniu Frączek zmarnował doskonałą okazję na objęcie prowadzenia. Po dośrodkowaniu z lewej flanki jeden z naszych graczy trącił piłkę głową, a ta spadła prosto pod nogi niepilnowanego Mateusza, ten zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, który minął światło bramki. Wszystko zmieniło się w 55 min. Marcin Chorzępa po długim i wysokim zagraniu powalczył z dwoma obrońcami na 16 metrze. Wbiegający w pole karne Szylar zaabsorbował pozostałych defensorów a nasz napastnik wpadł w pole karne i uderzył po długim rogu. Ostatecznie piłka po rękawicy bramkarza znalazła drogę do siatki. Po straconej bramce gracze Błękitu zupełnie się pogubili, a nasi zawodnicy z coraz większą łatwością przeprowadzali akcje oskrzydlające. W 70 min po rajdzie z piłką, Szylar dograł do Frączka, a ten z 7 metrów huknął po ziemi i było 2-0. Od tego momentu gra całkowicie się otworzyła. Nasi po kilu niezłych akcjach bocznych pomocników nie zdołali powiększyć prowadzenia. Natomiast goście rozrywali naszą obronę długim podaniami i kilkoma dobrymi interwencjami musiał popisać się Mączka lub piłka przelatywała nad poprzeczką.

Z pewnością było to zasłużone zwycięstwo Orła. Goście nieźle realizowali założenia taktyczne do 55 min. Gracze Błękitu szczególnie dobrze przesuwali się w centralnej strefie boiska, ale na pewno więcej należało się spodziewać po drużynie, która jest już jedną nogą w klasie okręgowej.

ORZEŁ Wólka Niedźwiedzka – BŁĘKIT Żołynia 2-0 (0-0)

bramka 1-0 55′ Marcin Chorzępa
bramka 2-0 70′ Mateusz Frączek (asysta Szylar)

Skład: Mączka – D.Bałut, Smycz, Kuduk, Szwaja – Rzeszutek, Krasoń, Serafin, Szylar – Frączek (87′ B.Chorzępa), M.Chorzępa (70′ Cymerys)

Trener: Grzegorz Chwasta

Pierwszy mecz: 4-0 dla Błękitu

 

Statystyki Flag Counter by Stats4U Show Stats for this Counter