Przegrywamy w Sokołowie. Kontrowersyjne decyzje sędziów…

_20190408_192410

Sokół Sokołów Młp. – TECHFORM Orzeł Wólka Niedźwiedzka 3:1 (1:0)

bramka 52′ Mateusz Rzeszutek

Orzeł: F. Matusiak – P. Gaca (80′ Kutyła), P. Kuduk, B. Chorzępa, D. Bałut – M. Serafin, M. Rzeszutek, W. Śliż (78′ M. Chorzępa), M. Krasoń (84′ D. Iwanicki)–  R. Lorenc, T. Szwaja

W rezerwie pozostali: A. Ożóg, B. Cisek,  B. Słonina

Nieobecni: P. Smycz (kartki), A. Bałut (kontuzja), M. Frączek

Więcej w rozwinięciu.

Orzeł odniósł drugą porażkę z rzędu. Tym razem nasi gracze ulegli na wyjeździe w derbowym pojedynku z Sokołowem. Już przed meczem wiele osób twierdziło, że zielono – brązowi są skazani na wysoką porażkę z będącą ostatnio w dobrej formie ekipą trenera Brzychczego. Samo spotkanie jednak pokazało, że  nie taki Sokół straszny i przy odrobinie szczęścia i konsekwentniejszych decyzjach trójki sędziowskiej Orzeł mógł z ciężkiego terenu wywieść spokojnie remis.

Od pierwszych minut mecz był wyrównany z lekką przewagą gospodarzy. Jako pierwsi bliżej strzelenia gola byli właśnie miejscowi za sprawą młodego Płonki, na szczęście dobrze na linii bramkowej spisał się Filip Matusiak. Orzeł odpowiedział w 15 minucie, kiedy to w dogodnej sytuacji źle głową przymierzył Mateusz Serafin po precyzyjnym dośrodkowaniu Bartka Chorzępy. Sokół wyszedł na prowadzenie w drugiej części pierwszej połowy. W naszym polu karnym faulowany był jeden z graczy Sokołowa i sędzia wskazał na „wapno”. Chwilę później pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Uram. Podopieczni Piotra Gacy szukali wyrównania po strzałach z dystansu, lecz próby Śliża i Szwaji były niecelne.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli zielono – brązowi. Lewym skrzydłem ładnie szarpną Rafał Lorenc po czym posłał mocno bitą piłkę w pole karne rywala, gdzie pojedynek główkowy z obrońca Sokoła wygrał Mateusz Rzeszutek i celnym strzałem tuż przy słupku doprowadził do wyrównania. Kolejne minuty to bardzo zacięta i ostra walka o każdy centymetr boiska, przez co główny arbiter zawodów zaczął sięgać po żółte kartki. W 77 minucie gospodarze przeprowadzili szybka kontrę, po której po raz drugi w tym spotkaniu wyszli na prowadzenia. Strzelcem gola na 2:1 był Jagusiak a asystę przy tym trafieniu zaliczył chwilę wcześniej wprowadzony Mika. Na 4 minuty przed końcem regulaminowego czasu gry naszej ekipie należał się rzut karny. W polu karnym Sokoła jeden z jego obrońców ewidentnie zagarnął piłkę ręką, lecz o dziwo gwizdawek sędziego milczał (swoją decyzję tłumaczył, że wcześniej piłka odbiła się od klatki piersiowej wspomnianego obrońcy. Tylko co z tego? Błąd techniczny zawodnika Sokoła to raz,  a dwa to powiększenie obrysu ciał. To musi być rzut karny!). Chwilę po tej sytuacji z ok. 6 metrów bardzo mocno uderzał T. Szwaja, jednak futbolówka zamiast w siatce bramki miejscowych  znalazła się za linią końcową boiska. W doliczonym czasie gry po kolejnej szybkiej kontrze Sokół wywalczył drugi rzut karnym w tym pojedynku i po raz drugi skutecznym jego egzekutorem był Uram. Trzeba też wspomnieć, że oba zespoły ten mecz kończyły w dziesiątkę, Najpierw z boiska po dwóch żółtych kartkach wyleciał Wilk (Sokół), a następnie za niesportowy faul z bezpośrednią „czerwienią” B. Kutyła. Ostatecznie po emocjonującym meczu przegrywamy w Sokołowie 3:1, choć tak jak wspomniałem na początku relacji  niesmak po tym pojedynku pozostał i mamy powody do tego, żeby czuć się skrzywdzeni.

Niestety Kibiców Orła może dodatkowo smucić nie tylko wynik, lecz również kontuzja grającego Trenera, który na dziesięć minut przed końcem meczu musiał opuścić plac gry z powodu urazu kolana. Jak poważna jest to kontuzja powinniśmy dowiedzieć się jeszcze w tym tygodniu. Puki co „Gackowi” życzymy dużo zdrowia i oby skończyło się tylko na strachu. Chciałbym też dodać, że mimo niekorzystnego rozstrzygnięcia tych zawodów nie możemy przejść obojętnie obok postawy naszych graczy w tym spotkaniu. Szacunek i wielkie dzięki co to jak zaprezentowaliście się w Sokołowie. Walczymy dalej!

 

Statystyki Flag Counter by Stats4U Show Stats for this Counter